Jak być matką i nie zwariować – Złe mamuśki (recenzja)

Jak być matką i nie zwariować – Złe mamuśki (recenzja)

Nie jestem fanką dzieci i nie planuję zostać matką w ciągu… hmm, najbliższych 100 lat? Nie przepadam także za Milą Kunis (To tylko seks, Chłopaki też płaczą), która gra pierwsze skrzypce w tym filmie. Ale tak się zdarzyło, że mam Cinema City Unlimited ( o którym kiedyś napiszę więcej) i chciałam zrobić sobie wieczorny maraton 3 filmów i brakowało mi czegoś pomiędzy. Padło na Złe mamuśki.

Za autorski scenariusz i reżyserię odpowiadali Jon Lucas i Scott Moore. W swoim dorobku mają już jeden z największych hitów ostatnich lat – komedię Kac Vegas. Złe mamuśki to komedia, ale utrzymana w zupełnie innym stylu – nie ma tu tylu niskich żartów i imprezowego klimatu. Jest za to film, który naprawdę nieźle łączy w sobie elementy komediowe z obyczajowymi, przemycając do finalnego efektu ważną i trudną problematykę. Ale nie bójcie się – pomimo tego, że to film o ważnych sprawach, to jednak z odpowiednią dawką humoru, przejaskrawienia i bardzo dobrymi dialogami.

Były sobie matki trzy

Mila Kunis wciela się w rolę Amy Mitchell, przepracowanej i niedocenianej matki z przedmieścia, która pracuje, zajmuje się dwójką dzieci i niezbyt pomocnym mężem (w tej roli David Walton). Z pozoru – matka idealna z dobrą pracą, zarobkami, ogarniająca cały dom.  W rzeczywistości, wcale nie jest tak różowo: jej szef w startupie pełnym młodych ludzi zupełnie nie docenia jej wkładu w rozwój firmy, okazuje się, że mąż od paru miesięcy zauroczony jest w pewnej kobiecie, z którą uprawia seks przez internet, a w szkole dzieci rządzi niepodzielnie szefowa Rady Rodziców (polskie rady rodziców to nic przy tym, co się dzieje w USA) daje jej mocno w kość (w tej roli świetna Christina Applegate).

Czasami nadchodzi w życiu taki moment (może też go uświadczyliście) gdzie w pewnej chwili macie już dość: problemów, oczekiwań ludzi i najchętniej zrobilibyście rage quit i odeszli w siną dal (albo Bieszczady). Grana przez Milę Kunis właśnie dotarła do tego momentu. I postanawia przestać się przejmować, spełniać nierealistyczne oczekiwania i mówiąc krótko – został złą matką (w przenośni oczywiście). Razem z nieśmiałą, przytłoczoną obowiązkami Kiki (Kristen Bell) i pyskatą, niemającą zahamowań Carlą (świetna rola Kathryn Hahn) zaczyna odkrywać życie. Nagle znajduje się czas na pójście do kina, a dzieci potrafią (z lepszym lub gorszym skutkiem) same zrobić sobie śniadanie.

Złe mamuśki - kino

Po obejrzeniu tego filmu docenicie, jak często możecie chodzić do kina

Zaskoczył mnie ten film. Sądziłam, że będzie to kolejna typowo amerykańska komedia z mało lotnymi żartami. A jednak nie dość, że żarty sytuacyjne są naprawdę fajne, to jeszcze udało się wprowadzić naprawdę miły, ciepły klimat do filmu. Złe mamuśki ogląda się naprawdę dobrze!

Mila Kunis, o której do tej pory nie miałam raczej dobrego mniemania, zaskakuje dobrym występem. Jej postać rzeczywiście da się lubić i pomimo tego, że matką nie jestem, można z łatwością identyfikować się z jej rozterkami i problemami.

Macierzyństwo nigdy nie należało do najłatwiejszych zadań, a w dzisiejszych czasach oczekuje się od kobiet, że będą świetnymi matkami, paniami domu, będę pracowały, udzielały się w szkołach swoich dzieci, znajdą czas dla dzieci, męża i najlepiej jeszcze znajomych. I jak tu znaleźć czas dla siebie? Złe mamuśki to komedia, ale przy okazji przemyca naprawdę fajne spostrzeżenia na temat roli kobiety. I nie robi tego w sposób nachalny, ani nadmiernie feministyczny. Przez większość filmu to sam widz ma okazję zinterpretować sceny i zastanowić się nad tym – a jak ja bym się czuł w tej roli?

Złe mamuśki - zdrowie

Każdy potrzebuje chwili przerwy. I drinka.

Najlepsza komedia miesiąca?

Dzieło Lucasa i Moore’a podobało mi się bardziej niż… widziany tego samego dnia Suicide Squad. Na Bad Moms bawiłam się lepiej i znacznie częściej wybuchałam śmiechem (pozostałe osoby na sali kinowej również).

To zaskakująco dobry tytuł i spodoba się właściwie każdemu:

  • osobom, które nie wiedzą nic o macierzyństwie
  • matkom
  • ojcom, dla których wychowanie dziecka wydaje się łatwe, a narzekanie małżonek bezzasadne
  • miłośnikom dobrych komedii
  • fanom Mili Kunis, ponieważ wypada tu świetnie

To bardzo duża siła tego filmu. Każdy może się na nim dobrze bawić i znajdzie tu coś dla siebie – niezależnie od płci czy wieku. Bardzo polecam!

Comments are closed.