„Ostatnia rodzina” – najbardziej depresyjny film jaki widziałam?

„Ostatnia rodzina” – najbardziej depresyjny film jaki widziałam?

To nie będzie recenzja długa. Ani nie będzie w niej zbyt dużo o samych jej bohaterach. To w ogóle nie będzie recenzja, a raczej po prostu zapis wrażeń z najbardziej depresyjnej produkcji, jaką ostatnio widziałam. I to takiej naprawdę depresyjnej. Że do tej pory nie mogę się pozbierać…

Ostatnia rodzina - recenzja filmu o rodzinie

Z wszystkich postaci w filmie, najbardziej zaciekawiła mnie postać Zofii, żony malarza – co nią kierowało i jak naprawdę czuła się w wielu momentach trudnego życia rodzinnego?

Ostatnia rodzina – świetna, czy tylko dobra?

Nie czekałam na ten film i nie poszłam na niego w dniu premiery. Gdyby nie Cinema City Unlimited, zapewne w ogóle bym go nie obejrzała. Ale jednak posiadanie takiej karty zobowiązuje, znajomi przedstawiali zgoła skrajne opinie o tej produkcji i same zwiastuny były całkiem udane zatem poszłam na to do kina. I nie sądziłam, że „Ostatnia rodzina” zrobi na mnie aż TAK duże wrażenie. Czy to oznacza, że to film wybitny? Wcale nie, wprost przeciwnie, powiedziałabym, że tylko dobry, momentami przechodzący w bardzo dobry. Ale doskonale potrafi robić jedną, bardzo ważną rzecz – grać na emocjach.

Film wyreżyserowany przez Jana P. Matuszyńskiego to produkcja trudna w odbiorze, chociaż nie ma tu co się dziwić. Skoro tytułowa rodzina to zbiór nieszablonowych, niejednoznacznych postaci, film o nich również musi być pełen niedomówień i pora do interpretacji. Tyle tylko, że już pod koniec filmu miałam ochotę po prostu się rozpłakać ze smutku nad życiem, samotnością i wszechobecnym fatalizmem. Co za dużo, to jednak niezdrowo.

Chwile szczęścia i nadzieja? Nie w tym filmie

Jeśli wybieracie się do kina z zamiarem obejrzenia biografii jednego z najciekawszych polskich artystów to możecie być bardzo zdziwieni i zawiedzeni. „Ostatnia rodzina” nie jest bowiem wcale o Zdzisławie Beksińskim, a raczej o całej rodzinie, trudnych relacjach rodzinnych i samotności, braku zrozumienia, chorobach i umieraniu.

Zdzisław Beksiński urodził się w 1929 roku w Sanoku. Był polskim inżynierem, fotografem i malarzem. Pozostawił po sobie niezwykle tajemnicze, pełne grozy obrazy. W jego dziełach nie brakuje elementów fantastycznych, a sam twórca nigdy ich nie nazywał – uzasadniając, że tym samym daje wolną ręke do ich interpretacji. Artysta przeprowadził się z żoną Zofią, synem Tomaszem i matkami (swoją i żony) do Warszawy. Z powodu stylu jego twórczości, sposobu śmierci (został zamordowany we własnym mieszkaniu), samobójstwa syna – jego rodzina bywa nazywana „przeklętą”.

To film pokazujący życie rodziny już po przeprowadzce do Warszawy w 1977 i w kolejnych scenach widzimy migawki z życia bohaterów aż do 2005 roku. Całość układa się w historię rodziny Beksińskich, ale dość wybiórczo pokazuje losy każdego z nich. Dodatkowo, właściwie nie mamy okazji zobaczyć interakcji Zdzisława, Tomasza albo Zofii z kimś spoza rodziny – przez to znacznie trudniej ocenić to, co tak naprawdę czują i co sądzą.

Beksńscy - lata 80

Urodziłam się w 1990 roku (tak, nie przeszkadza mi zdradzanie mojego wieku :P) i na lata 70. i 80. patrzyłam z dużym zainteresowaniem

Oglądając kolejne sceny z życia bohaterów ma się wrażenie obserwowania rodziny, która właściwie jest tak ciężka do zaklasyfikowania i nadania jej jakichś łatek albo kategorii, że czułam się naprawdę niekomfortowo w pewnych scenach. Przez ograniczenie ilości postaci, które widzimy na ekranie można odnieść wrażenie intymności i tego, że spoglądamy za kurtynę i widzimy życie Beksińskich „od środka”.

I nie jest to łatwe ani przyjemne. Każda postać tłumi część swoich uczuć, jako widzowie nie mamy też wielu informacji – jak poznali się Zofia i Zdzisław, co spowodowało, że są tacy, jacy są. A każde z nich ma własne problemy, natręctwa i demony, z którymi walczy każdego dnia. Grany przez Dawida Ogrodnika (Ida, Chce się żyć) Tomek nie potrafi porozumieć się ze światem, rodzina doprowadza go do wściekłości i ma mysli samobójcze, a jego ojciec najwięcej czasu spędza na robieniu zdjęć i kręceniu życia, pozostając dość biernym podczas kolejnych sytuacji z synem.

Obie wspomniane wyżej postacie są ważne, ale mnie najbardziej zaciekawiła Zofia. O motywach i uczuciach tej kobiety wiemy z filmu najmniej. Cicha, dobra – ale co kryje się za tą maską? Więcej informacji o niej zdobywamy z drobnych wspomnień z dialogów. Na przykład, że jest romanistką itd. To ona jest siłą sprawczą w rodzinie: sprząta po bałaganie syna, cierpliwie znosi okrzyki i gdy trzeba, sprawdza, co się z nim dzieje.

Samotność artysty

Jak jesteście samotni/w depresji albo jesteście hipochondrykami – lepiej nie idźcie na to do kina

I tak toczy się ich życie..

Wiecie, ten film potrafi zaniepokoić. Dopiero po powrocie do domu i głębszej analizie odkryłam dlaczego. Jeśli już go oglądaliście – czy zauważyliście w nim chociaż promyk nadziei? Scenę szczęścia? Zapowiedź czegoś lepszego? Na dodatek, reżyser osiąga to bez moralizatorstwa albo przejaskrawienia – wszystko pozostawia widzowi do samodzielnej interpretacji.

I toczy…

Kolejne sceny – kolejne miesiące i lata. Zmienia się sceneria i muzyka (przygotowane wręcz rewelacyjnie!), ale problemy pozostają. Pewien fatalizm, poczucie nicości i smutku nad zastanym światem. Bo przecież, powinno być dobrze? Ale jednak nie jest. Najbardziej przerażające jest to, że te problemy – każdy czuł się samotny, niezrozumiały i może chociażby cześciowo identyfikować się z bohaterami. A to – jest przerażające.

I nadziei brak

„Ostatnia rodzina” to nie jest film wybitny – brakowało mi wprowadzenia do losów postaci (chociaż, być może taki był zamiar rezysera i scenarzysty) i czasami wytłumaczenia – co się stało z kobietami w życiu Tomka, jak rozwijał się malarsko Zbigniew i gdzie pracowała Zofia (i czy pracowała w ogóle?). Tak samo, jeśli wcześniej nigdy nie słyszeliście o Beksińskich ani nie znacie chociaż trochę ich biografii – częśc scen możę być niezrozumiała i niedostatecznie wyjaśniona. Pod względem realizatorskim jest bardzo dobrze, ale do bycia wybitnym trochę brakuje.

 

 

 

Comments are closed.