Browsed by
Tag: Filmy

„Ostatnia rodzina” – najbardziej depresyjny film jaki widziałam?

„Ostatnia rodzina” – najbardziej depresyjny film jaki widziałam?

To nie będzie recenzja długa. Ani nie będzie w niej zbyt dużo o samych jej bohaterach. To w ogóle nie będzie recenzja, a raczej po prostu zapis wrażeń z najbardziej depresyjnej produkcji, jaką ostatnio widziałam. I to takiej naprawdę depresyjnej. Że do tej pory nie mogę się pozbierać…

Ostatnia rodzina - recenzja filmu o rodzinie

Z wszystkich postaci w filmie, najbardziej zaciekawiła mnie postać Zofii, żony malarza – co nią kierowało i jak naprawdę czuła się w wielu momentach trudnego życia rodzinnego?

Read More Read More

Jak być matką i nie zwariować – Złe mamuśki (recenzja)

Jak być matką i nie zwariować – Złe mamuśki (recenzja)

Nie jestem fanką dzieci i nie planuję zostać matką w ciągu… hmm, najbliższych 100 lat? Nie przepadam także za Milą Kunis (To tylko seks, Chłopaki też płaczą), która gra pierwsze skrzypce w tym filmie. Ale tak się zdarzyło, że mam Cinema City Unlimited ( o którym kiedyś napiszę więcej) i chciałam zrobić sobie wieczorny maraton 3 filmów i brakowało mi czegoś pomiędzy. Padło na Złe mamuśki.

Read More Read More

Legion samobójców, czyli Harley Quinn i długo, długo nikt (recenzja)

Legion samobójców, czyli Harley Quinn i długo, długo nikt (recenzja)

Są filmy, na które czekają wszyscy. No, prawie wszyscy. I w większości przypadków okazuje się, że to nie jest to, na co oczekiwali. Rzadko kiedy udaje się sprostać wymaganiom. Batman v Superman poległ, podobnie można powiedzieć o Ghostbusters (kolejna część najprawdopodobniej nie powstanie). Wymieniać można więcej: część z tych filmów okazała się być słaba, a część po prostu przeciętna. Legion samobójców również padł ofiarą klątwy oczekiwań fanów. Ale wiecie co? Nie jest aż tak źle!

Read More Read More

Jason Bourne, a może już Heather Lee – wrażenia z filmu

Jason Bourne, a może już Heather Lee – wrażenia z filmu

Lubię filmy akcji. To dobra porcja rozrywki, w której nie wymagam skomplikowanych zagrywek politycznych, emocjonalnych rozmów pomiędzy bohaterami i spokojnych, nostalgicznych scen. Od tego mam głównie seriale 🙂 Dobry film akcji musi za to mieć dobre sceny walk, pomysł na bohaterów (których nie poznamy bliżej, ale będą mimo wszystko ciekawi) i sprawną realizację. I to wszystko z grubsza oferuje film Jason Bourne.

Read More Read More

Film czy serial, i dlaczego lepiej wybrać seriale (lista)

Film czy serial, i dlaczego lepiej wybrać seriale (lista)

Nigdy nie byłam aż tak wielką fanką filmów. Owszem, lubiłam je oglądać, ale wolałam sięgnąć po książkę albo grę komputerową. A gdy zaczęłam oglądać seriale (zaczęło się w czasach podstawówki od Smallville i Przyjaciół), filmy oglądałam coraz rzadziej, nigdy w telewizji, a raczej nowe produkcje w kinie. I czuję się z tym świetnie, zwłaszcza, że seriale potrafią zaoferować moim zdaniem znacznie, znacznie więcej i to z paru powodów.

Read More Read More

Marsjanin – hodowla ziemniaków level master (recenzja)

Marsjanin – hodowla ziemniaków level master (recenzja)

Ridley Scott to bez wątpienia utalentowany reżyser. Jego ostatnichfilmy, nie zaliczyłabym do najbardziej udanych. Zarówno Prometeusz, jak i Robin Hood oraz Exodus: Bogowie i królowie to produkcje, które miały potencjał bycia czym lepszym. Ale niestety nie wszystko zagrało tak, jak powinno. Dlatego do ekranizacji jednej z najciekawszych powieści science fiction ostatnich lat, książki Marsjanin autorstwa Andy’ego Weira, podchodziłam z dużym dystansem. Chociaż zwiastuny zapowiadały, że możemy mieć do czynienia z naprawdę udaną produkcją.

Marsjanin z Mattem Damonem

Marsjanin jest filmem długim (trwa 2 godziny i 21 minut), ale praktycznie od samego początku jesteśmy wrzuceni w środek akcji. Nie ma tu długiego wstępu jak w Interstellar (ogólnie, podczas oglądania niejednokrotnie porównywałam te produkcje i muszę przyznać, że dzieło Scotta wypada lepiej). Postacie poznajemy „w biegu”, razem z rozwojem sytuacji. Matt Damon wciela się tu w rolę botanika Marka Watneya, który zajmuje się analizą środowiska na Czerwonej Planecie. Do końca zorganizowanej przez NASA misji badawczej zostało jeszcze trochę czasu, ale z powodu niesprzyjających warunków pogodowych i potężnej burzy piaskowej, kilkuosobowy zespół zostaje zmuszony do opuszczenia małej stacji badawczej na Marsie i powrotu do domu.

Jednak podczas ewakuacji, Watney zostaje uderzony przez odłamki i zostaje w tyle za uciekającym zespołem. Grana przez Jessicę Chastain Commandor Lewis (tylko czekałam, aż w filmie ktoś zwróci się do niej Commandor Shepard) na podstawie informacji o rozszczelnieniu kombinezonu botanika, podejmuje decyzję o zaprzestaniu poszukiwań i nieryzykowaniu zdrowia pozostałych członków załogi. Tak oto grana przez Mata Damona postać zostaje pierwszym kolonizatorem Marsa.

Jessica Chastain - Marsjanin

W filmie nie było tyle Jessicki Chastain ile bym chciała, to chociaż wstawię tutaj jej GIF

Produkcja jest dość długa, ale udało się w nim upchnąć liczne wątki i każda postać ma właściwie swoje pięć minut. Zdecydowanie na plus wypadają sceny, które pozornie mogłyby wydać się najmniej ciekawe. Watney przeszukujący opuszczoną bazę, uprawiający uprawy i rozwiązujący coraz więcej problemów przy tak długim, samotnym pobycie na nieprzyjaznej planecie budzi sympatię. Nawet pomimo braku większego zarysowania jego psychiki. Nie wiemy o nim zbyt wiele: jest botanikiem, prawdopodobnie nie ma żadnej rodziny oraz mimo ciężkiej sytuacji, radzi sobie nieźle i nie opuszcza go poczucie humoru. Ridley Scott idealnie zbalansował obecność scen dramatycznych, z tymi bardziej komediowymi. Wydawałoby się, że opowieść o samotnym człowieku na Czerwonej Planecie, z małą szansą na przeżycie i jakikolwiek ratunek, będzie pełna dramatu i depresyjności. Jednak niejednokrotnie cała sala kinowa wybuchała śmiechem podczas lżejszych momentów.

Ziemski punkt widzenia

Marsjanin nie jest, tak jak było w przypadku Grawitacji z Sandrą Bullock, filmem jednego aktora. Właśnie to, obok przepięknych krajobrazów Marsa oraz nacisku na wierność nauce (chociaż nie zawsze, ale o tym później) stanowi ogromny plus tej produkcji. NASA dość szybko odkrywa, że jednak Watney przeżył – pytanie tylko, jak długo będzie sobie radził, jak się z nim skontaktować i jak go uratować? W obsadzie filmu właściwie nie ma słabszego ogniwa. Zajmujący się powracającą z misji załogą Mitch Henderson grany jest przez Seana Beana i każdy miłośnik Władcy Pierścieni wybuchnie śmiechem, widząc nawiązanie do trylogii Tolkiena. Jeff Daniels wcielający się w szefa NASA również nie ustępuje pola, a Marsjanin może być jedną z jego najlepszych ról.

Znana głownie z komedii Kristen Wigg tym razem pokazuje swoje możliwości aktorskie w kinie science fiction wcielając się w rzeczniczkę prasową i osobę odpowiedzialną za wizerunek NASA w mediach. Jej wątek, pomimo tego, że jest drugo- albo i trzecioplanowy, bardzo dobrze pokazuje ogromną presję i stres podczas pracy na takim stanowisku. A także ogromny konflikt moralny  – czy społeczeństwo powinno wiedzieć o misji wszystko? A może jednak trzeba część danych zataić, aby program lotów kosmicznych i badania planet pozostał niezagrożony.

Dynamika panująca w zespole NASA jest rewelacyjna, momentami to właśnie sceny na Ziemi interesowały mnie bardziej, niż te na Marsie. Szkoda tylko, ze osoby wracające na Ziemię, nie miały więcej okazji na to, aby pojawić się na dużym ekranie. Jest to jednak zrozumiałe, bo i sama produkcja trwa 2.5 godziny, więc część wątków musiała zostać wycięta a postacie mniej rozwinięte. Film na tym wcale nie ucierpiał, a sam montaż zasługuje na pochwałę.

marsjanin na ziemi

Na serio, to było ciekawsze niż Matt Damon na Marsie 

Marsjanin podbija serca widzów?

Marsjanin nie zawodzi. To bardzo dobre kino science fiction, bez słabszych momentów. Fabuła jest spójna oraz sprawnie prowadzona. Każda postać ma idealnie dobranego aktora i pozostaje w pamięci na dłużej, a prawie dwie i pół godziny filmu mijają niezwykle szybko. I bez poczucia nudy. Zdecydowanie warto to zobaczyć.W filmach science fiction ogromną rolę odgrywają oprawa wizualna oraz nauka. Co do tego pierwszego, nie można mieć żadnych zastrzeżeń. O ile nie przepadam za produkcjami w 3D i jeśli jest możliwość obejrzenia filmu bez okularów, zawsze ją wybieram, tak tutaj zostało to zrealizowane naprawdę dobrze. Krajobrazy Marsa zapierają dech w piersiach, planeta pomimo braku roślinności zdaje się być niezwykle zróżnicowana pod względem ukształtowania terenu.

Trochę więcej zastrzeżeń można mieć do samej oprawy naukowej, ale to i w książce nie do końca pozostało zgodne z rzeczywistością. Najbardziej w oczy rzuca się tnieuwzględnienie mniejszego przyśpieszenia grawitacyjnego na Marsie w porównaniu z Ziemią i sama burza piaskowa. Na Czerwonej Planecie nie ma tak silnych zjawisk pogodowych. Ale żeby magia ekranu działała, czasami trzeba coś zmienić. Z resztą, sprawdźcie sami  – warto!

 

Star Trek, Star Wars, a ja wolę serię Mass Effect! ;)

Star Trek, Star Wars, a ja wolę serię Mass Effect! ;)

Zawsze miałam problemy z filmami zaliczanymi do klasyki. Wynikało to po części z tego powodu, że po prostu ich nie widziałam. Nie zawsze interesowałam się aż tak filmami, a oprócz tego w kolejce czekało mnóstwo książek, seriali oraz gier. A wypadałoby robić coś jeszcze oprócz tego. Dlatego moja lista filmów do obejrzenia na Filmwebie liczy obecnie 1780 tytułów. W pewnym momencie było to ponad 2500 produkcji, ale przejrzałam zestawienie i usunęłam to, co mogę obejrzeć kiedy indziej. Liczba nadal imponująca, ale do końca roku postaram się zmniejszyć ją do 1500 filmów. Kto wie, może mi się uda. Tymczasem wzięłam się za oglądanie starszych Star Treków, przygotowując się do obejrzenia W ciemność. Star Trek. I wrażenia mam cokolwiek mieszane.

Read More Read More

Don Jon, czyli uzależniony poznaje „10” (recenzja)

Don Jon, czyli uzależniony poznaje „10” (recenzja)

 Joseph Gordon-Levitt należy do grona moich ulubionych aktorów, dlatego pomimo niezbyt zachęcającego zwiastuna, z ciekawością czekałam na premierę filmu Don Jon. Produkcja zapowiadała się o tyle ciekawie, że Gordon-Levitt występuje tu nie tylko w głównej roli, ale przygotował również scenariusz i zajął się reżyserią. Jak wypadł efekt finalny? Co najmniej dziwnie.

Read More Read More

The Ridiculous 6 – i Netflixowi czasem się nie uda (recenzja)

The Ridiculous 6 – i Netflixowi czasem się nie uda (recenzja)

Netflix przyzwyczaił mnie do serwowania bardzo dobrych seriali – zarówno komediowych (Unbreakable Kimmy Schmidt, Master of None), jak i dramatów (House of Cards, Sense8). Na dokładkę można dodać produkcje na podstawie komiksów Marvela (Daredevil oraz moja ulubiona Jessica Jones). Jednak dopiero niedawno na platformie pojawiły się autorskie filmy. Beasts of No Nation z Idrisem Elbą zebrał bardzo dobre opinie wśród widzów i krytyków (chociaż nie u mnie), jednak kolejna produkcja – The Ridiculous 6 ściga się w zupełnie innej konkurencji – najgorszego filmu 2015 roku. 

Read More Read More